STRONA GŁÓWNA
WPROWADZENIE
PŁASZCZYZNA SEMANTYCZNO-SŁOWNIKOWA
PŁASZCZYZNA CZASOPRZESTRZENNA
PŁASZCZYZNA UTYLITARNA
TROCHĘ PSYCHOLOGII I FIZYKI
ROZWIĄZANIA DYDAKTYCZNE
GALERIA
LINKI
KSIĘGA GOŚCI
O AUTORCE
KONTAKT
FORUM
 

TROCHĘ PSYCHOLOGII I FIZYKI

TROCHĘ PSYCHOLOGII I FIZYKI
         Integracja jest pojęciem określającym połączenie lub zespolenie, tworzenie całości z części. Ma ona wymiar teoretyczny i praktyczny przy czym zagadnieniem teoretycznym będzie, kiedy i jak pojęcia poszczególnych sztuk złączyły się w ogólnym pojęciu sztuki, zaś praktycznym – kiedy ijak sztuki łączyły się dla stworzenia jednego dzieła, czyli jak umiejętności i narzędzia właściwe poszczególnym sztukom wykorzystywano dla osiągnięcia jednego celu.
        Przez wieki obie sztuki wspólnie podążały za filozofią epoki, w której przyszło im się rozwijać, ale dopiero romantyzm wskazał teoretyczne podstawy integracji, co znalazło wyraz w określeniu pierwiastków łączących muzykę i plastykę jako sztuki. Były to: wyobraźnia i ekspresja, siła wewnętrzna i doświadczenie artysty. Romantycy ujednolicili też cel sztuki w ogóle, jaki miało być dostarczanie wzruszeń i przeżyć estetycznych. Na bazie takiej ideologii stworzono nie tylko mechaniczną syntezę sztuk, ale nową sztukę syntetyczną, o której R. Wagner pisał: „Każdy z rodzajów sztuk z osobna ma być zniszczony jako rodzaj dla siebie, użyty jako środek w celu otrzymania wspólnego wyniku, mianowicie bezwzględnego, bezpośredniego przedstawienia pełnej natury ludzkiej”.
         U źródeł integracji plastyki z muzyką także leży psychofizjologia rozwoju i funkcjonowania człowieka. Płód ludzki, zanim otworzy oczy, odbiera już bodźce dźwiękowe, jednak na jego rozwój największy wpływ ma postrzeganie, które ma charakter całościowy. Człowiek nie analizuje swych doznań, struktury dźwięków, podczas codziennego słuchania muzyki, a patrząc na obraz rzadko widzi pojedyncze kreski i plamki, a żyjąc odbiera jednocześnie obraz i dźwięk nie zastanawiając się nad ich źródłami, cechami itd. Ponadto większość ludzi ulega zjawisku synestezji, czyli takiemu zlaniu się jakości różnych sfer wrażliwości, w którym jakości należące do jednej sfery przenoszą się na inną. W przypadku muzyki i plastyki, a więc zmysłów słuchu i wzroku, mamy do czynienia z tzw. synopsją, która przejawia się w dwóch odmianach:
fotyzm – gdzie pod wpływem wrażeń dźwiękowych powstają wrażenia wzrokowe;
fonizm – gdzie pod wpływem bodźców wzrokowych powstają wrażenia dźwiękowe;
         Najlepszym przykładem fonizmu będzie tzw. „kolorowy słuch”, w którym chodzi o umiejętność transponowania wrażeń wzrokowych na słuchowe. Zdolność ta dana była m.in. F. Lisztowi, A. Skriabinowi czy M. Rimskiemu-Korsakowowi, który każdą tonację oznaczał innym kolorem (np. C-dur i a-moll –bladoróżowym, a F-dur – jasnozielonym). Z kolei przyjaciel R.Wagnera przyporządkował barwom dźwięki instrumentów (np. trąbka –czerwony, puzon – biały, flet – niebieski ). Powszechny dużo bardziej wydaje się być jednak fotyzm, do którego zdolne są już małe dzieci, a klasycznym przykładem może być rysunek H. Meier-Thura pt. „Marzenie Schumanna” czy rysunek W.Behma pt. „Taniec węgierski Brahmsa”. Ciekawostką są przetworzenia fonistycznego dzieła, jakim są „Obrazki z wystawy” M. Musorgskiego, w procesie fotyzmu dokonane np. przez W. Kandinsky’ego w 1928 r. i przez W. Sinz’a oraz F. Wilcox’a w 1950r. Inni twórcy nadawali swym plastycznym dziełom specyficzne określenia muzyczne np. „Aria de Bach” G. Braque’a, “Scherzo” W. Kandinskiego, „Allegro“ H. Bauer’a czy „Das Wohltemperierte Klavier“ H.M. Bernarda.
         Zatem chcąc nie chcąc człowiek podlega prawom postrzegania, ale także, przeważnie nieświadomie, korzysta (zarówno jako odbiorca, jak i nadawca) z języka komunikacji niewerbalnej, w którego skład wchodzą m.in. dźwięki i bodźce wzrokowe przynależne do muzyki i sztuki. Jest to drugi obszar, którego nie da się wykluczyć i wyizolować z naszego życia. 
         Wszystko to jest doskonałym dowodem na współdziałanie i współistnienie obu sztuk w sferze psychiki człowieka. Ma ono także swe uzasadnienie w dziedzinie fizyki. Już Leonardo da Vinci w renesansie określił muzykę jako „młodszą siostrę malarstwa”. inny przedstawiciel odrodzenia, fizyk i matematyk, A. Richer udowadniał identyczność dźwięku i światła (ze względu na ich falową naturę) oraz współzależność kolorów, dźwięków i interwałów. Prawdziwie naukową analizę przeprowadził I. Newton, podając skalę kolorowo-dźwiękową: czerwony – d, pomarańczowy – e, żółty – f, zielony – g, niebieski –a, indygo – h, fioletowy – c. Idąc w ślad za Newtonem wielu późniejszych fizyków (m.in. Brandt, Goldwchmidt) porównywało długości fal barw tęczowych i dźwiękowych, otrzymując kolejne skale tonalno-kolorowe. I chociaż różniły się one znacznie (przykładowo barwa czerwona miała aż pięć odpowiedników: a, g, ais, b, h), to związek ów jest niewątpliwy. Zresztą w praktyce istniał od bardzo dawna (IX w.), gdy kolor linii, określonej grupy rytmicznej czy miary taktu miał ułatwiać odczytywanie nut. Zasadę tą stosuje się nawet współcześnie. Stąd np. w dziecięcych dzwonkach sztabki mają różne kolory, którymi są nawet oznaczane odpowiednie nuty na pięciolinii. A w XVIII w. francuski filozof L.B. Castel skonstruował fortepian pokazujący przy naciskaniu klawiszy odpowiednie kolory. Podobną zasadę wykorzystano przy budowie tzw. kolorowych organów czy bezdźwiękowego fortepianu dla głuchoniemych (XIX / XX w.).
 


stronę odwiedziło już 18201 odwiedzający (34949 wejścia)
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=